Pokolenie odważnych leniwców

kwietnia 11, 2021

Pokolenie odważnych leniwców

Umiejętni ale nie skorzy do pracy. Generacja, która z jednej strony nie boi się nowości i pragnie ciągłego uproszczenia obecnych systemów, a z drugiej nie chce brać na siebie za dużo odpowiedzialności i zamykać się na tylko jedno biuro pracy. Jak bardzo różnią się od swoich poprzedników?


Normalnym jest, że każde pokolenie różni się od poprzedniego w swoich zachowaniach, wierzeniach i celach życiowych. Od czasów końca Drugiej Wojny Światowej każde kolejne pokolenie otrzymuje swój unikalny tytuł, który nawiązuje do ich cech specyficznych lub czasów w jakich żyją i dorastają. Zmiany w podejściu do życia zmieniają się tak naturalnie, jak zmienia się nasze otoczenie. Każde pokolenie wychowane jest w innych realiach i inne wartości wiodą w nim prym. Podkreślić należy, że w każdym państwie lata urodzeń wchodzące do konkretnej generacji są różne, niemniej znajdują w przybliżonej strefie czasowej.

Tą pokoleniową wyliczankę rozpoczęli Baby-Boomers'si czyli osoby urodzone do końca II WŚ (1946r.) do połowy lat 60. XX wieku. (1964-1965r.). Okres ten obejmuje nagły wzrostu urodzeń w czasach powojennych gdy sprawy polityczne i społeczne były nareszcie ustabilizowane i ludzi poczuli się bezpieczni. Baby-Boomers w porównaniu do swoich przed- i międzywojennych rodziców, postawili na skupienie się na sobie, czerpanie radości z życia i wydawanie zarobionych pieniędzy, ale przy utrzymaniu planu oszczędnościowego. Element, który się nie zmienił to model rodziny, oparty na mężczyźnie zarabiającym i utrzymującym niepracującą żonę i ich dzieci.

Obecnie często Boomersów nazywa się pokoleniem naszych dziadków. Choć pewnie tak jak i moi, wielu z nich urodziło się jeszcze za czasów wojny. Niejednokrotnie podciąga się ich pod tą grupę, choć ich właściwą są "Budowniczy" (en. Builders). To wszyscy ci, którzy urodzili się w okresie 20 lat od końca I Wojny Światowej. Ze względu na odległość czasową, nazwy tej się bardzo rzadko używa. Niemniej są oni naszymi protoplastami i zbudowali nam świat w którym obecnie żyjemy

Wracając co wyliczanki - Boomersi wychowali pokolenie X, które symbolizują zagubienie się ludzi w okresie nagłego wzrostu gospodarczego. Są to osoby urodzone od połowy lat 60. do połowy lat 80. XX wieku. W świecie nazywają ich pokoleniem przełomu, podczas gdy w Polsce nazywani są często pokoleniem PRL. Pierwsza generacja, która urodziła się i dorasta w pełni stabilnym świecie i skupia się na swoim bogatym doświadczeniu zawodowym i renomie. Iksy cenią sobie stałe zatrudnienie, są motywowani przez pieniądze, które wydają na rzeczy jakościowe które przetrwają pokolenia. Ta motywacja pieniędzmi, często prowadzi do pracoholizmu - "popularny" wśród tej grupy.

pokolenia X Y Z, generacje w społeczeństwie, boomers, builders

Przechodząc do sedna sprawy.
Czas na milenialsów. 
Młodych, pełnych wigoru i dopiero co wchodzących w prawdziwe życie dorosłych. 


Pokolenie Y to ludzie urodzeni w ostatnich 15-latach XX wieku czyli obecnie będący w okolicach 30 roku życia. Ich tytuły pochodzą od końca kolejnego milenium - milenialsi (en. millenials) oraz angielskiego pytania "why" (pl. dlaczego), będącego jednocześnie dźwiękiem angielskiej litry "Y".  Ygreki nie tylko pytają jak mają coś zrobić, ale przede wszystkim dlaczego mają to zrobić. Chcą robić coś dla wyższego celu, zajmować się czymś, co jest wartościowe i sensowne. 

Ygreki znane są z tendencji do pracy na podstawie umów o dzieło niż wytrawnego poszukiwania umowy o pracę jak ich poprzednicy. Tendencja ta odnosi się również do częstszego otwierania własnych firm. Pokolenie Y powoli wchodzi na rynek pracy i (zauważyłam czytając dziesiątki artykułów przed napisaniem posta, w ramach odświeżenia informacji) wielu pracodawców się ich boi. Dlaczego? (.... jak widać jestem typowym milenialsem🙊) Bo uważani są za osoby leniwe, skupione na sobie i swoim rozwoju oraz uważające swoich szefów za współpracowników, a nie wyżej postawionych przełożonych. Wynika to z tego, że kochani rodzice wpoili im, iż świat leży u ich stóp i mają robić to co uważają za odpowiednie dla nich, a nie to co inni im mówią, że jest dobre. Ale nie taki diabeł straszny. Pokolenie Y to dobrze wykształcona generacja specjalistów, chcących robić coś ciekawego i zbierać doświadczenie zawodowe. Milenialsi nie są znani z przestrzegania twardo ustalonej hierarchii pracy, wręcz odwrotnie. Wolą płaską hierarchię, niską komplikację i przyjazne stosunki międzyludzkie. Autorytety stały się passe, niepotrzebne.

Pokolenie Przełomu poza pewnością siebie milenialsów, dało im również technologię. Są oni pierwszym pokoleniem, które dorastało i rozwijało się z technologią, znają jej początek i rośli razem z nią. Jednym z rzadziej używanych określeń wobec milenialsów to "pokolenie cyfrowe". Z raportu "OMG!, czyli jak mówić do polskich milenialsów", przygotowanego przez Odyseja Public Relations i Mobile Institute wynika, że ponad 60% polskich milenialsów💬 na co dzień korzysta ze smartfona. Podczas gdy w krajach nordyckich współczynnik ten wynosi ponad 90%. Pokolenie Y, jest przyzwyczajone do wszechogarniającej technologii i wiedzą jak jej używać, ale nie zrezygnowali z przyjaźni i stosunków międzyludzkich. Chętnie uczą się języków, żeby ułatwić komunikację; podróżują, żeby poznać się nawzajem. To budowniczy społeczeństwa globalnego. 

Co jeszcze charakteryzuje milenialsów?
 
  • Wykorzystywanie możliwości mediów społecznościowych. Przeważająca większość pokolenia Y jest na przynajmniej jednej platformie - powiecie, tak jak i Pokolenie X, ale sęk w tym, że Ygreki czują się w nich jak ryba w wodzie. Poruszanie się w między nimi nie stanowi dla nich żadnego problemu.
  • Ygreki jako pokolenie szybko-nudzących się, wiecznie szuka nowych rozwiązań i możliwości zrobienia tego inaczej. Dąży do eliminacji powtarzalnych i bezsensownych czynności i protokołów
  • Wychowani i rozpieszczani przez Pokolenie X, milenialsi mają duże poczucie własnej wartości, co wpływa na słabe znoszenie krytykę. Pewne siebie mądre Ygreki, nie lubią gdy mówi im się, że zrobili coś źle. Facebook'owe "lajki" weszły też do biura i praca może być "lajkowana" lub ewentualnie skorygowana, ale nie zła.
  • Są wykształceni i chcą się dalej kształcić. Wielu się śmieje i dowcipkuje "to co, jakie kolejne studia?", "może jeszcze jakiś kurs strzelisz?". Pokolenie Y podąża za nowymi możliwościami rozwoju i doświadczeniem. Niestety, przez to są też uważani za nie lojalnych. Wielokrotnie zmieniają pracę i nie boją się zaryzykować, wchodząc do nieznanego im wcześniej sektora. Są, w porównaniu do swoich rodziców i dziadków, niezwykle elastyczni. Potrafią się dostosować do nowych warunków tak, szybko jak zmieniała się technologia gdy byli dziećmi. 

Czuję się pełnoprawnym milenialsem.
Podpisuję się pod każdym wymienionym aspektem.

To co w moim przypadku się nie zgadza to często wymieniane przy opisach milenialsów kupowanie przez Internet. Wielu znajomych, szczególnie tych z Europy Zachodniej, rzeczywiście preferuje tą formę zakupów. Osobiście nie leży mi i więcej przyjemności daje mi przejście się do sklepu i ewentualna rozmowa ze sprzedawcą o wadach i zaletach np. elektroniki. Drugim elementem wymienionym, przez Deloitte w swoim porównaniu pokoleń Y i Z (urodzeni między 1999-2010 rokiem), z jakim się nie zgadzam jest przywiązanie Ygreków do marek. Częściej w moim otoczeniu i miejscach gdzie bywałam, zauważałam generację Z jako tą, która wybierała znane marki i lubiła je eksponować. Jestem teraz ciekawa, czy takie było moje szczęście? Czy może źle przyjęłam wiek kupujących? Bo w dalszym ciągu ciężko mi przyjąć do zrozumienia, że ci urodzeni w pierwszych latach XXI wieku mają 18 i więcej lat😱😵🙈 

Dwie części z którymi najbardziej się zgadzam to technologia i wykształcenie. Zgadzam się zarówno z ich elementami negatywnymi jak przyklejenie do ekranu, robienie wszystkiego za pomocą komputera oraz trudności w przejściu ze studiów do życia zawodowego i dorosłego; jak i z elementami pozytywnymi takimi jak chęć zdobywania szerokiej wiedzy i wprowadzanie nowych nieskomplikowanych procesów.

Już kiedyś wiele czytałam o różnicach pokoleniowych. Jeszcze bardziej zainteresował mnie ten temat odkąd zaczęłam zauważać podobieństwa między zachowaniami dziadków i moich i mojego zagranicznego narzeczonego, moimi rodzicami i jego, oraz naszymi przyjaciółmi. Wygląda na to że pomimo tak różnych historii państw i rodzin, są między nami podobieństwa. Oczywiście podziały charakterów i cech ludzkich według dekady ich urodzenia to tylko część prawdy. Można w to tak samo wierzyć jak w znaki zodiaku czy cechy przypisane imionom. W każdym z tych podziałów znajdzie się coś co będzie pasować a co nie, tak jak w każdym pokoleniu znajdą się Smerfy pracusie, leniuchy, siłacze i ważniacy.


Nurtuje mnie jedna sprawa. Dlaczego nazwa milenialsi negatywnie się kojarzy? Maja oni (w tym i ja😉) tak samo wiele zalet jak i wad, co inne pokolenia, a uważani są za tych "złych". Kolejne pokolenie - Z, lub inaczej Alfa - jest zupełnie inaczej postrzegane, bardziej pozytywnie. Jak się do tego odnosicie?

Filmowy francuski

kwietnia 10, 2021

Filmowy francuski

Oglądanie filmów to jeden z najprzyjemniejszych sposobów opanowania języka obcego. Każdy z nas w pewnym momencie odczuwa przesyt wkuwania kolejnych zwrotów, idiomów i słówek. Takie uczenie jest nie tylko nużące ale też nie daje nam poczucia, że znamy ten język, a już na pewno nie jesteśmy pewni czy damy radę poprowadzić z kimś rozmowę. Niejednokrotnie tak się czułam z językiem francuskim. W przebiciu się przez ten szklany sufit niezwykle pomogły mi francuskie filmy i seriale.

Un mot d'anglais. Swoją przygodę z anglojęzycznymi produkcjami rozpoczęłam podczas lekcji angielskiego w liceum. Lektorka włączyła nam film "Wielki Gatsby" (wersja oryginalna), oglądaliśmy go przez kilka lekcji wyłącznie z angielskimi napisami. Z początku było to nie do ogarnięcia ale przy kolejnym razie już było lepiej. Wiadomo, zdarzało się, że byłam zagubiona w dialogach i film przestawał mieć jakikolwiek sens.  Jako, że to były zajęcia szkolne nie było możliwości przełączenia na polskie napisy, co bym w domu normalnie zrobiła. Przeczytałam więc w Internecie opis filmu i od razu było łatwiej załapać o co chodzi. Od tego czasu, po nitce do kłębka, doszłam do etapu gdzie oglądam filmy i seriale anglojęzyczne bez napisów, a te zagraniczne z napisami angielskimi. 

Jest zatem nadzieja, że uda mi się to przy innych językach!


Przechodząc do francuskiego. Na dzień dzisiejszy oglądanie francuskich filmów bez napisów pozostaje dla mnie w dalszym ciągu marzeniem ale trening czyni mistrza 😎 Dzięki VOD i innym Netflixom, szlifowanie języka jest łatwiejsze i o niebo przyjemniejsze. Dostęp do setek filmów, seriali i programów w każdym możliwym języku jest ultra łatwy więc czemu by tego nie wykorzystać. Nauka przez oglądanie telewizji, tak jak zatopienie się w kulturze, w zupełności wystarcza do poprawienia swojej znajomości języka. Musze przyznać, że będąc w Belgii, francuską telewizje mam na wyciągnięcie ręki (połowa kanałów ma swój francuski odpowiednik) W przeszłości, podczas każdego wypadu tutaj osłuchiwałam się z francuskim w telewizji i niderlandzkim na ulicach. Dzięki kontekstowi i znanych programach rozumiałam sporą część 😁 

Jak to działa? Znajomość choćby paru słówek, zwrotu lub znajomość historii pozwala na zrozumienie znacznej części (a nawet całości) programów i filmów. Nasz mózg znając kontekst sytuacji automatycznie idzie dalej tym torem i podświadomie uczy się języka. 

Od czego zacząć? Ja zaczęłam od serialu "Scènes de ménages" opowiadającym o codziennym życiu trzech pary z różnych pokoleń. Bardzo zabawny, lekki i o prostym codziennym języku. Odcinki są tak krótkie, że we francuskiej telewizji M6, serial jest wypełniaczem czasu przed blokiem wieczornych programów 😅 Nie wiem czy ktoś zna, ale przeszłości seriale Kasia i Tomek oraz Kamera Cafe były takimi wypełniaczami. Jeśli ktoś się interesuje gotowaniem to polecam "Le meilleur patissier" ,także z repertuaru M6. Także lekki program ale już o dłuższych odcinkach.

Nigdy nie byłam przychylna nauce na podstawie filmów, które już widziałam w innym języku. Do czasu. Gdy byłam na studiach we Francji, kilka razy w tygodniu wieczorami leciały "Gotowe na wszystko" (ang. Desperate Housewifes). Był to genialny serial emitowany na początku lat 2000 i totalnie skradł moje serce. Zatem gdy zobaczyłam, ze leci w tutejszej telewizji od razu zaczęłam oglądać. Trudno było się przyzwyczaić do francuskiego dubbingu ale dałam radę. Czego się nie robi dla ulubionego seriali hę? 😁 To doświadczenie pozwoliło mi bardziej przychylnie spojrzeć na tą metodę nauki. Znamy kontekst, znamy historię więc lecimy! Oglądamy i uczymy się!

Zataczamy koło do produkcji czysto francuskich. Tutaj sprawa robi się bardziej zawiła bo nie jest łatwe oglądanie takich filmów. Wg mnie o ile nie jest się minimum na poziomie B1 we francuskim, to ta metoda może zniechęcić do dalszej nauki. Miałam tak więc nie polecam wrzucania siebie na głęboką wodę. Wariacją tej metody jest włączenie najpierw napisów polskich (1/3 lub połowa filmu) i później oglądanie do końca filmu z napisami francuskimi. Nie będąc na odpowiednim poziomie języka, oglądanie filmu od początku z napisami francuskimi może efektować kompletnym nieogarnięciem sytuacji i rezygnacji z rozwoju.


Jakie są zalety nauki przez oglądanie telewizji? 

  • Uczymy się rozumienia ze słuchu (przy napisach też pisowni i składni)
  • Rozwijamy bank słów i dodajemy słownictwo nieformalne, codziennie, a nawet slang i przekleństwa! (w szkole tego nie uczą 😅)
  • Poprawiamy swoją wymowę (dzięki osłuchaniu się z językiem)

Jeśli nie wiecie jak wyciągnąć swój francuski na lepszy poziom, polecam oglądanie telewizji francuskiej i francuskojęzycznych programów. Pozwalają na bardzo przyjemne przyzwajanie wiedzy, której z książek nie wyciągniemy, a przy okazji poprawią nie tak łatwą francuską wymowę. Dzięki tej metodzie znacznie szybciej zaczyna się mówić, myśleć i śnić po francusku 😎 A więc: Allez! Faisons-le!

Napiszcie w komentarzach co planujecie oglądać, jestem ciekawa waszych wyborów! Ja zaczynam kolejną część "Plan Coeur" (pol. Plan na miłość) 💖
Azjatycka pomoc domowa

kwietnia 09, 2021

Azjatycka pomoc domowa

 Jedna z pierwszych książek w moim wyzwaniu okazała się być przypadkowym strzałem w dziesiątkę. Jest to jedna z tych pozycji książkowych po które normalnie bym nie sięgnęła ale stwierdziłam, że wypadało mi dowiedzieć się coś więcej o takich unikalnych krajach jak Szanghaj czy właśnie Singapur.  Interesujące streszczenie i krótka notatka o autorce sprawiły, że "Pokój służącej" znalazł się w mojej biblioteczce. Treść okazała się tak zaskakująca, że nie potrafiłam jej odłożyć.

Książka opowiada o losach filipińskich sióstr, Tali i Dolly, które pracują jako pomoc domowa w bogatych domach brytyjskich imigrantów w Singapurze. Oprócz genialnych bohaterek, autorka wprowadza również postacie poboczne takie jak pracodawczynie Filipinek i rodziny dla których harują oraz dodaje od czasu do czasu historyjki z życia innych służących.

Historia zaczyna się gdy Tala znajduje Bloga Vandy – czyli poradnika dla bogatych Brytyjek jak radzić sobie ze swoją "niewolnicą". Tytułowa Vanda dodaje do swoich rad historie pewnych służących i swoje komentarze do sytuacji. Rozjuszona Tala zakłada konkurencyjny blog, skrywa się pod pseudonimem "Wymiataczka" i opisuje prawdziwe życie tychże niewolnic. Dlaczego niewolnice? Większość pomocy domowych zamieszkuje ciasne i niewentylowane komórki lub składziki (po przecież danie im pełnoprawnego pokoju byłoby grzechem), pracują od świtu do zmierzchu, mają ograniczony kontakt ze swoimi rodzinami i odbierane są im paszporty w momencie rozpoczęcia pracy pod agencją gospodyń.

  

„Pokój Służącej” przedstawia nam autentyczne historie kobiet z południowej Azji, które w pocie czoła i jak dla mnie, w upokarzających warunkach codziennie zmagają się z przesadzonymi wymaganiami zachodnich bogaczy. Pokazuje realia w jakich żyją tytułowe służące, jak są traktowane przez "rodziny" z którymi mieszkają i dla których robią dosłownie wszystko oraz to jak uprzedmiotowione są przez Państwo. Choć charakter książki jest dość pesymistyczny, Mitchell opisuje wszystko w sposób łatwy do czytania. Dodaje parę śmiesznawych historii aby pokazać, że Tala, Dolly i im podobne mają w sobie w dalszym ciągu chęć życia i plany na nie.

Po skończeniu tej książki, powstaje jeden duży problem. Pozostawia ona po sobie uczucie odrazy do zachodniej cywilizacji i chęć posiadania możliwości zmiany ich podejścia do gospodyń domowych. Autorka pozostawia czytelnika z identycznym nieprzyjemnym uczuciem co nagrania lub zdjęcia, z biednych krajów afrykańskich, publikowane przez UNICEF. Chcesz coś zrobić ale nie wiesz jak. Filipinki mają jednak drogę ucieczki, mogą wrócić do swoich krajów i żyć z rodziną. Nie będą już tyle zarabiać i im pomagać na odległość ale mogą zerwać z tym chorym niewolnictwem…. Mieszkańcy Afryki już takiej opcji powrotu niestety nie mają.


Pomimo tych ostatnich negatywnych słów, książkę jak najbardziej polecam.
 Historia warta swojej ceny.


Moją książkę zakupiłam w Empiku już jakiś czas temu więc nie wiem czy jest tam dostępna. Jeśli przekonałam was do niej i planujecie zakup to zapraszam na bezpośrednią stronę Wydawnictwa Literackiego lub także do salonu Empik 😇


Ten mały kraj na zachodzie Europy

kwietnia 02, 2021

Ten mały kraj na zachodzie Europy

Belgowie śmieją się, że ich kraj można przejechać autem w ciągu jednego popołudnia i nawet raz nie ziewniesz. I jest to stuprocentowa prawda. Belgia jest 10 razy mniejsza od Polski i jest praktycznie kompletnie płaska więc można ją szybko objechać nawet rowerem. Rower to też jeden z czołowych środków transportu dla tutejszych 11 mln mieszkańców. Nieważne czy autem czy rowerem, Belgię warto poznać 🧐

Belgia w pigułce

i szybkie porównanie z Polską

Na mapie jako państwo

1830 r.

Okolice X wieku

Powierzchnia

30 528 km²

312 696 km²

Podział administracyjny

Federacja 3 regionów

16 województw

Populacja

11 303 528 os.

38 386 000 os.

PKB na osobę

43 582 USD/os.

15 629 USD/os

Ustrój polityczny

Monarchia konstytucyjna,

Republika parlamentarna

Głowa państwa

Król

Prezydent 

 

Choć historia regionu gdzie leży Belgia znana jest od czasów starożytnych jako Galia (patrz: Asterix i Obelix 😉), to samo państwo jest stosunkowo młode. Powstało w pierwszej połowie XIX wieku i obecny króFilip I Koburg, koronowany w 2013 rok, jest dopiero 7 głową państwa. Belgia to państwo federalnie i podobnie jak Niemcy czy Stany Zjednoczone, każdy z jego trzech regionów (Flandria, Walonia i Region Stołeczny Brukseli) jest niezależną jednostką w kwestii władzy ustawodawczej i częściowo wykonawczej. Co więcej, kraj dzieli się także na 3 wspólnoty językowe – Flandry mówiące językiem flamandzkim czyli odnogą niderlandzkiego, Walonia posługująca się francuskim oraz niewielki okręg niemieckojęzyczny znajdujący się tuż przy granicy z Niemcami. Te liczne podziały negatywnie wpływają na relacje wewnątrzpaństwowe. Od lat w zatarte idą sprzeczki Flandryjczyków z Walonami a to że pierwsi zarabiają, a drudzy są na bezrobociu; że ci pierwsi zmuszają drugich do bycia eko, a sami ich trują portami; że pierwsi muszą uczyć 2 języków, a  drugich ten drugi język nie obchodzi. Zatarczki te wpływają na ogólnonarodowe ruchy separatystyczne i chęć rozłączenia poszczególnych regionów. Nie bez powodu Belgia porównywana jest do „małżeństwa z przymusu”.

populacja i wielkość Królestwa Belgów, podział państwa na Walonię i Flandrię, języki urzędowe Belgii

Obecna para królewska jest małym powiewem zjednoczenia zwaśnionych regionów, gdyż Król urodził się we Flandrii, a Królowa w Walonii. Belgia jest monarchią konstytucyjną i podobnie jak w wielu innych europejskich królestwach, król nie posługuje się w pełni aktywną władzą. Reprezentuje Państwo za granicą, wspiera inicjatywy społeczne, a władzę sprawuje poprzez współdziałanie z ministrami.

Ziemia belgijska jest niezwykle gościnna i odwiedzana przez wiele narodowości. Wielu z nich, w tym i ja, tutaj została. Osiedliła się tu także rodzina obecnej królowej Belgów. Królowa Matylda choć jest pierwszą od 200 lat królową urodzoną w Belgii to jej rodzina pochodzi z Polski! Przodkami Matyldy jest ród Komorowskich do których zalicza się również nasz były prezydent Bronisław Komorowski. Co więcej, Matylda pochodzi również z rodu książęcego gdyż jej matkę urodziła polsko-litewska księżniczka Zofia Maria Sapieha-Kodeńska. Także mamy to! Polski wkład w monarchię Belgijską😎

 

Czy poza piwami i czekoladą Belgia jest z czegoś znana? 😏

  • Codzienna fortuna kołem rowerowym się otoczy. Podczas gdy dla Polaków jazda na rowerze to weekendowy sport (może sporadycznie ktoś użyje go w tygodniu), to w Belgii używany jest on codziennie, niezależnie od pogody, a kolarstwo jako sport sam w sobie jest uprawiane nagminnie. Toczą się tu wielkie zawody z których najpopularniejszy jest Tour des Flandres przechodzący przez sam środek Antwerpii i blokujący główne ulice miasta
                

  • W kwestii malarstwa, dawna Belgia może się poszczycić takimi wielkimi malarzami jak Peter-Paul Rubens czy Jan Van Eyck, natomiast młoda Belgia to kolebka komiksów. To stąd wywodzą się m.in. Smerfy (Pierre Culliford), Lucky Luke (Maurice de Bevere) i Tintin (Georges Remi). Niestety wielu błędnie łączy Królestwo z przygodami Galów Asterixa i Obeliksa (René Goscinny i Albert Uderzo). Choć mowa tu o postaciach prawdopodobnie żyjących na terenach podlegających obecnej Belgii, to bajka niestety pochodzi z Francji. 

  • w kwestii muzyki, Belgia jest krajem ojczystym saksofonu! Którego nazwa pochodzi od nazwiska wynalazcy Adolphe’a Saxa. Tymczasem obecne sceny muzyczne podbijają tacy Belgowie jak Stromae, Milow czy Kate Ryan! Kto zna "Don't you know pump it put, You've got to pump it up" Denzela? To cudo muzyki tanecznej także pochodzi stąd! Ale Belgowie zazwyczaj nie chcą o tym rozmawiać więc 🙊Ciiiiiii


Jest wiele wynalazków i specjalności Belgów o których rzadko się wspomina. To mały i bardzo ciekawy kraj nie tak różny od Polski np. oboje mamy fatalnie niskie rezerwy wody pitnej😅 Czy to wyjeżdżając na Erasmusa, czy teraz gdy  tu mieszkam, wielokrotnie muszę tłumaczyć gdzie to ona właściwie leży. Większość Polaków przynajmniej kojarzy gdzie leży Belgia ale zdarzają się ciekawe postacie nie uważające na zajęciach z geografii. W tej kwestii, znalazłam się raz w środku konwersacji mojego narzeczonego ze Szkotką. Ok. 20-letnia dziewczyna zapytała skąd jesteśmy więc grzecznie odpowiedzieliśmy, że z Polski i Belgii. Polskie pochodzenie ją nie obeszło ale Belg był pewną egzotyką! „Ah Belgium! The capital of Germany! It is so beautiful.” ….. Także możecie sobie wyobrazić, ze rozmowa jak się szybko zaczęła tak się też skończyła. Zawstydzona dziewczyna pożegnała się stwierdzając, że musi wracać do pracy. Jako miłośnik map i geografii w dalszym ciągu mam koszmary po tej rozmowie 😱😱 


Znacie jakieś ciekawe opowieści o Belgii? Podajcie je w komentarzach! 

Copyright © Project-Pati , Blogger